Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

F
O
R
U
M

Evanescence

HIM

Metallica

Oomph

Poets Of The Fall

Rammstein

Jaki zespół chciałbyś zobaczyć na mojej stronie?
69 Eyes
Avril Lavigne
Guano Apes
Hammerfall
Marilyn Manson
Nirvana
Pidżama Porno
The Rasmus
Red Hot Chilli Peppers
Rolling Stones
System Of A Down

Top 100 Metal.pl Sites

HIMLene.com :: Polskie strony o HIM

Fragment książki Synnin Viemää!

Jest to dość długi przetłumaczony fragment książki o HIM'ie ale warto przeczytać bo książkę tą można zdobyć tylko w Finlandii!Ville Hermanni Valo urodził się w Helsinkach, 22-go listopada 1976 roku. W dzieciństwie mieszkał na przedmieściach Oulunkylä. Skład rodziny Valo to: tata Kari, mama Anita i o siedem lat młodszy od Ville'go brat Jesse, miłośnik Thai Boxing'u."Moje wyraźne wspomnienia z dzieciństwa, dotyczą stacji benzynowej Kesoil w Oulunkylä.Nie mam żadnych wspomnień z dnia moich narodzin. Myślę, że urodziłem się w szpitalu w Kätilöopisto, a jeśli nie to gdzieś w Helsinkach. Podczas pierwszych miesięcy mojego życia, mieszkaliśmy w starej części Valilla w tych starych domach zbudowanych z drewna. Potem przeprowadziliśmy się do Oulunkylä, gdzie mieszkałem kolejne siedem lat, w normalnym trzy pokojowym mieszkaniu z wysokim poddaszem. Uczęszczałem do szkoły w Oulunkylä.Moje dzieciństwo było normalne. Mój tata miał w zwyczaju grzebać w starych samochodach, a mama wykonywała ten sam zawód przez dwadzieścia lat. Są normalnymi, pracującymi ludźmi. Kiedy byłem mały mieliśmy dużo zwierząt. Mieliśmy psa, który uczył mnie chodzić. Wabił się Sami. Kiedy zdechł przeżyłem pewnego rodzaju uraz: nabawiłem się alergii i astmy. Jestem pewien, że miało to podłoże psychiczne, przynajmniej ja tak sądzę. Mieliśmy również złote rybki, żółwia i inne zwierzaki. Nigdy nie rozumiałem ludzi, którzy twierdzili, że pamiętają swoje dzieciństwo jeszcze z czasów kiedy byli bobasami. Nic z tych czasów nie pamiętam. Opowiadano mi jedynie wiele historii. Jest przyjaciel rodziny, Jallu, który jest zajebistym mistrzem w naśladowaniu Elvisa. Pierwszy wspomnienie dotyczące muzyki z moim udziałem, do którego odwołują się moi rodzice, miał miejsce na jednej z rodzinnych imprez, kiedy to około północy Jallu zaczął grać "Are You Lonesome Tonight". W chodziku raczkowałem w stronę stoika z bębnami i zacząłem uderzać w rytm utworu Elvisa. Obecnie moi rodzice twierdzą: "To był pierwszy objaw tego, że będziesz muzykiem." Mój pierwszy horror z dzieciństwa był również związany z Jallu, a dokładniej z jego synem. Syn Jallu był fanatykiem Iron Maiden. Miałem jakieś cztery lata, kiedy po raz pierwszy przekroczyłem próg jego pokoju. Było ciemne popołudnie, a jego pokój wypełniony był plakatami Iron Maiden z potworem Eddie'm i tymi wszystkimi, mrocznymi rzeczami. Przestraszyłem się i uciekłem. Może nawet dziś jestem lekko przerażony Eddie'm, ale tylko trochę. Musiałem zwalczyć strach aby móc później polubić Iron Maiden. Ile to miałem lat, kiedy mój tata naprawiał swój samochód w Oulunkylä, na stacji benzynowej, razem z kolegami? W każdym razie, nadal byłem bardzo mały. Na stacji zobaczyłem swój pierwszy rozbierany kalendarz i natychmiast mnie poraziło (pierwszy wzwód). To jest jedno z moich dziecinnych wspomnień. Za każdym razem kiedy mój tata uruchamiał auto, wielu ludzi stawało za nim, bo mogli stracić życie. Wtedy tata był taksówkarzem i słuchał najróżniejszej muzyki: Hiski Salomaa, Tuomari Nurmio, Tapio Rautavaara - typowe, fińskie, tradycyjne granie. Nie słuchał popu tylko starego country i normalnych piosenek. Dużo Helismaa i J.J. Cale. Może trochę Elvisa od czasu do czasu. Nadal mam stare płyty moich rodziców: The Rolling Stones, Cat Stevens, trochę reggae Jonh Lee Hooker i Bob Diddley. Większość tych nagrań jest dobra. Dzięki Bogu, moi rodzice nie byli fanami fińskiego popu. Mamy już jednego Danny'ego w zespole (Danny to popularny wokalista muzyki pop w Finlandii) i to wystarczy. Kiedy byłem dzieckiem i zaczynałem płakać, tata włączał "Paratiisi" zespołu Rauli Badding Somerjoki, kładł mnie na podbrzusze i zaczynał tańczyć, i wtedy przestawałem płakać. Myślę, że wszyscy chłopcy dostają lanie jako dzieci. Nie pamiętam niczego z czasów kiedy byłem dzieckiem, ale w szkole przenosili mnie z jednej klasy do drugiej. Wszczynałem bójki z większymi od siebie i starałem się mieć decydujący głos. Byłem nadpobudliwy i do mojego siódmego roku życia przeprowadzano na mnie różne testy. W końcowym wyniku, lekarz nic nie znajdywał i dostawałem specjalne pozwolenie na szkicowanie w klasie, bo w innym razie nie usiedziałbym na miejscu spokojnie. Nie byłem zły, tylko trochę dziki. Oprócz tego nie działo się nic specjalnego. Jakimś cudem umiałem tłumić całą tą nienawiść i frustracje w sobie. Były również problemy z młodocianymi gangami w moim sąsiedztwie. Były gangi z Oulunkylä i Patola. Przepłynąłem przez to wszystko, a moje oceny w szkole były pozytywne. Matematyka w liceum to jedna z moich ulubionych dziedzin. Przedtem matma i nauczyciel Ekki Falk byli dla mnie prawdziwym problemem. On był bardzo surowy. Zazwyczaj wzywał mnie do tablicy, zadawał pytania i robił ze mnie durnia. Z jednej strony strawiłem to wszystko i postanowiłem, że muszę się jej nauczyć. Zainwestowałem w matmę dużo czasu i od tamtej pory dostawałem same piątki. Miałem dobry kontakt z nauczycielem i samym sobą. W szkole najfajniejszymi przedmiotami były: plastyka, muzyka i historia. A sumując wszystko uważam, że szkoła to marnowanie czasu, oprócz podstawówki, kiedy uczysz się czytać i pisać, bo jest to bardzo ważne. Szkoła sama w sobie nie posiada żadnej funkcji. Szkoły powinny być dodatkiem dla ludzi, którzy chcą się uczyć i są spragnieni nauki. Szkoła to niepotrzebne zło dla wszystkich młodych ludzi. Uczysz się, wkładasz serce, ale nie uzyskujesz prawdziwego efektu. 

Po liceum poszedłem do szkoły wieczorowej w Käpylä. Chodziłem tam półtora roku i przestałem, bo nie mogłem tego dłużej ciągnąć. Nie miałem dość dyscypliny aby kontynuować. Ciągle mieszkałem z rodzicami. Autobus wlókł się tak długo. Gitarzysta Petri Valli z Kingstone Wall Band był w mojej klasie języka angielskiego, w tej szkole wieczorowej w Käpylä. 

Kiedy byłem młodszy, dużo szkicowałem i chodziłem jakiś czas do szkoły plastycznej, ale z czasem muzyka pochłonęła cały mój czas. W 1984 roku, kiedy miałem osiem lat, słuchałem "Animalize" Kiss. To była pierwsza, kupiona przeze mnie płyta. Mogę podziękować mojej kuzynce Pii za to. Uzbierałem wystarczająco dużo pieniędzy z kieszonkowego na kupno płyty i poprosiłem ją by mi coś poleciła. Sam nie wiedziałem nic o płytach i sklepach muzycznych. Pia powiedziała, że Kiss są dobrzy, więc poszedłem do sklepu , wziąłem płytę z półki, gdzie widniał napis "from the TV ad". Nie wiedziałem wiele o Kiss, ale od czasu gdy moja kuzynka powiedziała, że są dobrzy, też tak myślałem. Właściwie to Pia wprowadziła mnie w rock'n'roll. Gdyby poleciła mi przykładowo Schubert'a, rezultat byłby całkiem inny. 

Nadal lubię album "Animalize". Dla mnie jest to najlepsza płyta Kiss. Często zdarza się, że płyta, którą słyszałeś po raz pierwszy w życiu jest ostatnią, która pozostawia po sobie wrażenie. W mojej opinii to jeden z ich najbardziej dzikich i niedocenionych albumów.

Później kupiłem wszystkie ich płyty czy kasety. Nigdy nie polubiłem tej całej maskarady, pewnie dlatego, że poznałem ich bez niej. 

W trzeciej klasie, możesz przejść do grupy muzycznej. Zdałem wszystkie egzaminy aby dostać się do klasy muzycznej i musiałem sobie wybrać instrument. Ponieważ uważałem, że Gene Simmons (basista Kiss) był bardzo fajny, czułem, że muszę grać na basie. Potrzebowałam jedynie instrumentu. 

Moi rodzice znaleźli gdzieś bas z drugiej ręki. To był wspaniały moment, kiedy mi go dawali. Byłem za niego odpowiedzialny, więc cały czas go trzymałem w rękach. Musiałem go wypróbować. On nadal jest zajebiście dobry i do tej pory na nim grywam. To kopia Dia SG Bass z lat siedemdziesiątych.

Później wymieniałem ten bas kilka razy na lepsze instrumenty, ale nadal pamiętam, że z tym basem przeżyłem więcej bólu niż przyjemności. Moje palce były straszliwie obolałe, ale mama cały czas mówiła: "Teraz ćwicz do cholery!". Kilka razy rzuciłem przedmiotami o ścianę. Nie wiem czy mama chciała abym stał się muzykiem, ale dobre było to, że namawiała mnie do ćwiczeń. Dzięki temu wiele się nauczyłem, choć ćwiczenia piekielnie mnie nudziły. 

Nigdy nie grałem na pianinie i nie posiadam wiedzy o żadnych klasycznych instrumentach. Wolałem grać pop i rock niż jakieś tak wyżej postawione, kulturalne wartości. Mój pierwszy nauczyciel od gitary basowej nazywał się Hannu Talako. Był nauczycielem klasy muzycznej w Oulunkylä.

Uczyliśmy się rzeczy takich jak czytanie muzyki. To zabrało mi piekielnie dużo czasu nim się nauczyłem. Powstał pierwszy zespół. Byłem w czwartej lub piątej klasie. Nazywaliśmy się B.L.O.O.D z kropkami w nazwie między literami, tak jak w W.A.S.P. Nie wiedzieliśmy po co te kropki, ale fajnie wyglądały. Z tym zespołem wystąpiliśmy tylko raz przed klasą. Reszta chłopaków była starsza ode mnie, oni byli prawdopodobnie w szóstej klasie. Graliśmy wersję instrumentalną "Run To The Hills" Iron Maiden. Zespół B.L.O.O.D wyróżniało to, że mieliśmy dwóch perkusistów. Jeden grał podczas prób, ale miał również sceniczną tremę i dlatego nie mógł grać przed publicznością.

Potem zaczęliśmy występować na imprezach szkolnych jako Elovena Boys. Graliśmy utwory U2 i Dire Stratis, wtedy też napisałem swoją, pierwszą piosenkę dla zespołu. Daliśmy razem pięć lub sześć koncertów, co było dobrym wynikiem.

Trenowałem judo przez jakieś dziewięć lat, zacząłem kiedy byłem bardzo młody. Mój tata trenował boks, lubił te waleczne sporty. Kiedy nie chciałem trenować boksu, poszedłem do klasy judo. Zajęcia miałem raz z tygodniu, zdobyłem zielony pas i trzy medale. Później i z tego zrezygnowałem. Nigdy nie brałem udziału w żadnych zawodach. Zacząłem jeździć na łyżwach i zatrzymałem się przy tym na dość długo. 

Przestałem już być dzieckiem. Wszedłem a tą gównianą fazę dojrzewania i niezmiennie nazywałem mamę prostytutką. Tata zmuszał mnie bym pisał wyraz "prostytutka" tysiące razy, abym zrozumiał, jak złe jest to słowo. Więc pisałem "prostytutka" tysiące razy, a rodzice trochę się uspokajali. 

Byłem w siódmej klasie kiedy po raz pierwszy się upiłem. Miałem trzynaście lat. Byłem prostym dzieciakiem, jeśli porównałbyś mnie do Linde na przykład. On zalał się po raz pierwszy, jak miał zaledwie sześć lat.

Nigdy nie wdawałem się w bójki i w nic o podłożu kryminalnym. Muzyka i łyżwiarstwo były dla mnie najważniejsze. Mieszkanie w Oulunkylä nie było aż tak stresujące. Migé mieszkał w Patola, a Linde w East Pakila. Tam kręciły się różne świry. Ja byłem dzieckiem dorastającym w tzw. "drewnianym kokonie". 

Po raz pierwszy spróbowałem alkoholu, gdy miałem dwa lub trzy lata. Brałem kąpiel z tatą i on, jak zwykle, pił szklankę Whisky w wannie. Ja też chciałem spróbować i rodzice pomyśleli, że można mi na to pozwolić, abym dostał urazu na całe życie i już nigdy nie tknął drinka. Wypiłem mały łyczek Whisky i powiedziałem: "Dobre, mogę dostać więcej?"; zamierzenia rodziców upadły... 

Pierwszy raz kiedy porządnie się upiłem, wypiłem siedem butelek piwa i leżałem na placu zabaw w Oulunkylä. Drugi raz był bardziej zabawny, z Linde i innymi kumplami zrzuciliśmy się i kupiliśmy siedem zgrzewek piwa. Oglądaliśmy video "The Song Remains The Same" Led Zeppelin i nadaliśmy mu, mądry, fiński tytuł: "Laulu jää pystyyn" - "Piosenka stoi w miejscu".

Wtedy miałem też dziewczynę. Zalałem się w trupa, rzygałem gdzie się dało i mdlałem. Pomiędzy tym rzyganiem i mdleniem lądowałem z moją dziewczyną w łóżku i wymiotowałem dookoła niej. Pojawili się gliniarze... Uciekaliśmy między drzewa i tam kontynuowaliśmy picie, a wszystko kończyło się tym, że Linde i jego kumple zanosili mnie do Eat pakila do pokoju takiego gościa zwanego Joonas, którego rodzice spali piętro wyżej. Najpierw szedłem do kibla wymiotować, a później udawałem się na górę i brudziłem tam. Tata Jonnas'a omal mnie nie uderzył. To był mój drugi raz, kiedy zalałem się do nieprzytomności, a kac był równie dokuczliwy. 

Moi rodzice byli bardzo zmartwieni moimi eksperymentami z upijaniem się, ale rozumieli również, że muszę wszystkiego spróbować.

Często udawaliśmy się do Lepakko by słuchać muzyki punkowej, raz automatycznie opróżniliśmy dwie butelki Liecfrauenmilch - ciepłego, białego, niemieckiego wina. Przemyciliśmy małe butelki Kosenkorvy między nogami. Pamiętam, że ochrona obudziła mnie, leżącego w rogu w Leppako. Było pusto, a zespół już dawno wystąpił. Leżałem tam w swoich własnych wymiocinach. Jakimś cudem złapałem ostatni autobus i w nim też zwymiotowałem, zemdlałem na podłodze przed ostatnim rzędem siedzeń autobusu. Kierowca nie zorientował się, że nadal tam byłem i jechałem prosto na terminal. Strasznie się wkurzył, wynurzył mnie z moich wymiocin i zaczął pouczać. Znalazłem taksówkę. Kiedy dotarłem do domu z podjazdu wrzeszczałem do rodziców, by rzucili mi trochę kasy na taksówkę. Wszedłem się na łóżko, w zarzyganym ubraniu, trzęsąc się, czułem się zajebiście źle. Nagle otworzyły się drzwi, rodzice zapalili światło i bardzo się ze mnie śmiali. Tyle zachodu o nic. Oczywiście martwili się, że coś mogło mi się stać.

Tak jak powiedziałem, musisz spróbować wszystkiego kiedy jesteś młody. 

Dziewczynami interesowałem się już w podstawówce. A moje zainteresowanie nimi pokazywałem obrzucając je kamieniami. W pewnym sensie nawet dziś rzucam w nie kamieniami, intelektualnie. Nigdy nie byłem facetem ze stałymi związkami, a podczas lat szkolnych nie miałem prawdziwej dziewczyny. Czasami z kimś się umówiłem i nic poza tym. 

Pierwszy raz kiedy uprawiałem seks, to było tak późno i nie chcę o tym rozmawiać. Jestem pewien, że ludzie myślą o mnie w zupełnie inny sposób i nie chciałbym nikogo rozczarować. Będąc Love Metal'owym głosicielem, jakim jestem. Oczywiście mógłbym udawać, że odbyłem stosunek kiedy miałem dwanaście czy siedem lat - tak jak wszyscy chcą wiedzieć, nawet jeśli trudno w to uwierzyć. Powiedzmy, że byłem wtedy już dostatecznie dorosły. Do tego czasu korzystałem z pomocy swojej prawej ręki. 

Powróćmy teraz do czasu popu i jazzu w szkole w Oulunkylä. Więc mój pierwszy zespół to B.L.O.O.D wtedy dużo graliśmy, skupialiśmy się nad muzyką, co było dla nas bardzo ważne. Mam tu na myśli m.in. Iron Maiden.

Z Elovena Boys też dużo grywałem, a potem powstała Aurora. Grałem tam na perkusji, a Linde na gitarze. Zaczęliśmy poważnie pracować nad własnymi utworami. 

Byłem w siódmej klasie, kiedy poznałem Linde'go. Chodziłem do szkoły na granicy East Pakila i Oulunkylä. Linde uczęszczał do tej samej szkoły. Ponieważ on był gitarzystą, a ja basistą grywaliśmy czasami razem. Nas dwóch grało zazwyczaj Charlie Parker'a i takie tam. Powoli poznawałem resztę kumpli i szwendaliśmy się razem. Linde był takim samym beznadziejnym kolesiem jakim jest dziś. Może nawet dziś jest jeszcze bardziej spokojny. 

W liceum najgorsze było to, że miałem sześć, siedem zespołów w tym samym czasie i przynajmniej jedną próbę dziennie. Wtedy w naszej szkole istniały zespoły jazzowe, Dixieland i Aurora, co zawsze oznaczało piwo w nadmiarze. Olewaliśmy zasrane zakazy i graliśmy coś z klasyki w stylu "Anna pillua" ("Pieprz mnie") Helena Pesola. Napisaliśmy kilka podobnych kawałków i wywołaliśmy publiczny skandal. To było nawet fajne. Nasz wokalista, Erkki, który obecnie gra na organach z Ihmepoika, raz wypił butelkę Kosenkorvy 69%, musieliśmy go wnieść na scenę. Przewrócił sprzęt pod napięciem i wszystko upadło jakieś dwa cale od mojej głowy. Stało się to przed pierwszym utworem. Światła spadły na moją perkusję i wszystko się spieprzyło. Zajęło nam wieki odnawianie sprzętu. To była pierwsza kapela, z którą tak zaszaleliśmy.

Próby Aurory odbywały się przez jakieś pół roku, kiedy zdecydowaliśmy się uzbierać kasę na szkolną wycieczkę poprzez zorganizowanie imprezy hipisowskiej. Byliśmy bardzo zajęci ćwicząc "Smoke On The Water" Deep Purple, "Purple Haze" Jim'a Hendrix'a i "Paranoid" Black Sabbath. Impreza miała się odbyć za tydzień i byliśmy tacy podnieceni, bo wreszcie coś się działo. Wtedy Martti Ilmonen, nasz dyrektor szkoły, dostał ataku, wbiegł do auli wrzeszcząc, że nie ma mowy aby odbyła się w tej szkole jakaś hipisowska impreza, ponieważ wszystko wiąże się z paleniem marihuany. To rozwiało imprezę i od tamtej pory nienawidziliśmy tego faceta. Mieliśmy nawet pozwolenie od naszego nauczyciela na zbieranie kasy, abyśmy mogli zorganizować wycieczkę... na przykład do Amsterdamu by wypalić skręta.

Aby się zemścić napisaliśmy piosenkę zatytułowaną "Martti Ilmonen tunkee kyrpää suoleen" ("Martti Ilmonen wkłada fiuta w dupę"). Zagraliśmy ten utwór podczas jesiennego koncertu i wszyscy nasi nauczyciele załamali ręce. Ludzie totalnie oszaleli i zaczęli dookoła rzucać krzesłami. Od tego incydentu mogliśmy zapomnieć o graniu koncertów w szkole w Oulunkylä.

Na zakończenie, pojechaliśmy do Amsterdamu. Zebraliśmy pieniądze w inny sposób, sprzedając pączki od domu do domu. To była wycieczka klasy muzycznej, podróżowaliśmy do Holandii po przed Szwecję, Danię i Niemcy. Mieliśmy występować w lokalnych szkołach. W Holandii mieliśmy trzy czy cztery koncerty, a cała wycieczka trwała dziesięć dni. Amsterdam to była kupa zabawy. 

Za granicą byłem tylko raz wcześniej. W 1991 roku pojechałem do Tajlandii z rodzicami i młodszym bratem. Obchodziliśmy tam Święta i Nowy Rok. To były moje pierwsze wakacje i do dziś dnia ostatnie. Wszystkie pozostałe wyjazdy były powiązane w pewien sposób z muzyką, koncertami czy promocją. 

Podczas szkolnej wycieczki do Holandii, większość z nas odkryła samych siebie. To był czas, kiedy dorośliśmy. Niektórzy zdali sobie sprawę z tego, że są homoseksualistami, a inni się zdołowali, bo uświadomili sobie, że nauka to nie wszystko w życiu. Ta wycieczka była katastrofą - w dobrym tego słowa znaczeniu, dużo balowaliśmy.

Nocowaliśmy w Utrecht, niedaleko Amsterdamu, w dużym akademiku z barem. Tam ustawiliśmy wszystko w totalnym brudzie grając jakiś pieprzony, progresywny jazz. To było bardzo dziwne. Pierwszy koncert zagraniczny. Ludzie wdrapywali się na dach i robili te wszystkie dziwne rzeczy, jakie robią nastolatki.

Oczywiście zażyłem tam kilku narkotyków. Cóż, próbowałem już paru wcześniej. W Amsterdamie byliśmy tylko kilka godzin i mięliśmy trochę wolnego czasu dla siebie. Nauczyciel dał nam po dwadzieścia guldenów, mówiąc, że to pieniądze na obiad, mieliśmy się spotkać za dwie godziny. Wtedy miałem dready i słuchałem reggae. Kiedy inni poszli do McDonald's'a, ja poszedłem do kawiarenki o poważnie się naćpałem. Resztę dnia przeżyłem na haju. To był mój pierwszy kontakt z czystymi, zagranicznymi narkotykami. Jestem pewien, że Linde ma podobne przeżycia, ponieważ był na tej samej wycieczce, ale nie Migé. Znałem już wtedy Migé, ale on był dwa lata starszy ode mnie, chodził do szkoły Sibeliusa i zawsze spotykał się z ludźmi w swoim wieku. Poznałem Migé w trzeciej klasie, kiedy zacząłem grać na basie. On był w piątej klasie. Ponieważ Migé również miał bas, spotykaliśmy się od czasu do czasu, ale cały czas graliśmy na gitarach basowych. Migé mieszkał w Tuusula, więc nie widziałem go tak często. Migé był taki jak dziś. Strasznie śmierdział, bo nigdy tak naprawdę się nie mył. Nie mył zębów przez trzynaście lat, szczerze. I nigdy, niczym się nie przejmował, trudno uwierzyć, prawda? Migé pochodził z artystycznej rodziny. Był świrem, który zazwyczaj nosił dwa różne buty, niesamowicie długie, pofalowane włosy i niewiarygodnie brzydkie ciuchy, miał najdziwniejszych znajomych.

Zawsze chciałem być lepszym basistą niż Migé i nie miałem z nim problemu. Migé i ja jesteśmy jak noc i dzień. Jesteśmy bardzo różni, ale niekiedy potrafimy zazdrościć sobie czegoś bez powodu. Oboje jesteśmy zrównoważeni, ale w zupełnie inny, dziwny sposób. 

Kiedy wreszcie miałem skończyć osiemnaście lat, wyprowadziłem się z domu. Moi rodzice płacili, więc mogłem przeprowadzić się do centrum.

Stało się tak, kiedy nie pilnowałem zaleceń medycznych. Miałem dość poważną alergię i ostrą astmę. Mam tu na myśli, że nie zażywałem potrzebnych leków, bo nie uważałem by były potrzebne. Wtedy rodzice wzięli psa, który nadal żyje, wabi się Fido. Zastała ocalona, bo jej właściciel chciał ją uśpić. Kopnął ją w głowę. Od tamtego czasu, moja kuzynka Pia, jest wegetarianką. Oczywiście wiedziała, że z psem nie jest źle, tylko z właścicielem. Fido była początkowo nieśmiała, ale z czasem przyzwyczaiła się do każdego członka rodziny. Moi rodzice przyprowadzili psa do domu i wszyscy zdecydowaliśmy, że sprawdzimy czy wywoła to u mnie jakąś reakcję alergiczną. Minęły lata, kiedy nie miałem żadnych problemów, ale wtedy dostałem poważnego ataku astmy, zostałem zabrany karetką do szpitala, gdzie spędziłem dwa tygodnie na oddziale z pacjentami z rakiem płuc. Po tym mój tata wynajął mieszkanie, jako prezent urodzinowy. Przyszedł do szpitala by mi o tym powiedzieć i oczywiście się ucieszyłem. Przeniosłem się prosto ze szpitala do nowego mieszkania, a rodzice mogli zatrzymać psa. Cholera, to był odpowiedni czas. Apartament był w drogiej dzielnicy na południu Bulevardi. Małe miejsce, dwadzieścia trzy metry kwadratowe. Wolałbym nie podawać dokładnego adresu, bo obecnie mieszka tam Migé.

To było niesamowite uczucie, móc wprowadzić się do własnego mieszkania. Nie musiałem się martwić, że drzwi toalety są otwarte podczas masturbowania się. Mogłem spać gdzie chciałem, słuchać muzyki czy ją grać. To była prawdziwa wolność. Dla mnie ukończenie osiemnastu lat było zajebiście dobrym wiekiem do opuszczenia domu. Mogę to tylko polecić.

Moi rodzice byli pewnie zawiedzeni, kiedy rzuciłem szkołę, ale mam przeczucie, że mój tata jest bardziej zawiedziony, że do dziś nie zdałem prawa jazdy."